Doświadczenie z pracy z migreną — o obserwacji, obecności i świadomej pracy refleksologa.
Mężczyzna, 40 lat, programista. Człowiek bardzo inteligentny, ale jednocześnie niezwykle wrażliwy. Przyszedł do mnie z silnymi migrenami, ogromnym bólem głowy i napięciem w okolicy żuchwy i pod żuchwą.
W jego życiu w ostatnim czasie nagromadziło się bardzo dużo spraw: problemy osobiste, trochę trudności finansowych, sprawy rodzinne i urzędowe. Do tego doszła śmierć mamy. Czułem, że mam przed sobą człowieka, który przez dłuższy czas funkcjonował pod dużym obciążeniem.
Zastanawiałem się, co pokażą stopy. Co zobaczyłem?
Stopy były wyjątkowo żółte, szczególnie w obrębie obu poduszeczek stóp. Obie były wyraźnie wypukłe, a w ich obrębie znajdowało się dużo twardnień, zgrubień i bolesnych miejsc. Palce były ściągnięte, częściowo przypominające palce młotkowate. Były dosyć sztywne, a przestrzeni między nimi było bardzo mało.
Zapytałem klienta o oddychanie. Czy ma jakieś problemy, dolegliwości związane z płucami?
Nie.
I właśnie tutaj przypomniałem sobie o tradycyjnym podejściu medycyny chińskiej, w którym obszar płuc łączy się między innymi ze smutkiem. Nie potraktowałem tego oczywiście jako diagnozy ani dowodu na konkretną zależność. Było to dla mnie raczej kolejne skojarzenie, które pomogło mi spojrzeć na człowieka szerzej.
Miałem przed sobą człowieka po stracie mamy, z dużą ilością napięcia i trosk. Pomyślałem więc, że warto pracować nie tylko „na migrenę”, ale przede wszystkim tak, aby pomóc organizmowi wejść w stan większego rozluźnienia i odpuszczenia napięcia.
Świadoma praca zamiast pracy według schematu
Zabieg rozpocząłem od paznokci. Była to bardzo bolesna praca. Następnie przeszedłem do stóp. Skupiłem się przede wszystkim na przeponie, refleksach kręgosłupa po obu stronach, dużych palcach, przestrzeniach między palcami oraz obszarach odpowiadających w mapie refleksologicznej układowi limfatycznemu. Dużo uwagi poświęciłem również obu poduszkom stóp, szczególnie twardym i bolesnym miejscom oraz obszarom, które w mapie odnosimy do klatki piersiowej i płuc. Praca była zdecydowana i konkretna, ale nie chaotyczna. Trwała około 40 minut.
W pewnym momencie zacząłem przechodzić do technik bardziej relaksacyjnych. Przytrzymywanie dużych palców, spokojniejszy dotyk, zmiana tempa. I wtedy zobaczyłem, jak klient zaczyna się wyciszać. Na początku było w nim bardzo dużo napięcia. Później pojawiło się rozluźnienie, spokój i coś w rodzaju błogości.
Następnie popracowałem jeszcze na refleksach nerek i pęcherza moczowego. Jego ciało wyraźnie weszło w jeszcze głębszy stan odprężenia.
Na zakończenie zdjąłem rękawiczki i delikatnie popracowałem w okolicy podstawy czaszki, za uszami, na potylicy i szyi. Było to spokojne domknięcie zabiegu. Potem zostawiłem klienta, żeby mógł jeszcze chwilę odpocząć.
Reakcja, która mnie zaskoczyła
Następnego dnia klient odezwał się do mnie. Nie miał migreny. Czuł się bardzo dobrze. Przez kolejne dni również mówił, że migrena nie wróciła.
Nie traktuję tego oczywiście jako dowodu, że refleksologia „wyleczyła migrenę”. To był jeden przypadek i jedna obserwacja. Ale dla mnie jako refleksologa było to bardzo ważne doświadczenie. Pokazało mi po raz kolejny, jak ogromne znaczenie ma indywidualne podejście do człowieka.
Nie chciałem wykonać po prostu zabiegu „na migrenę”. Chciałem zobaczyć człowieka, wysłuchać jego historii, obserwować stopy i połączyć te informacje z tym, co wiem z refleksologii i własnego doświadczenia.
Najważniejsza lekcja
Ten zabieg przypomniał mi, że holistyczne podejście nie oznacza pracy chaotycznie na całej stopie. Wręcz przeciwnie. Można pracować bardzo konkretnie, ale jednocześnie patrzeć na człowieka jako całość. W tym przypadku była mapa, była wiedza, było doświadczenie, ale była również obecność terapeuty. Mój oddech. Spokój. Pewność siebie. Uważność. Intencja pomocy. I przede wszystkim brak oczekiwania, że za wszelką cenę muszę coś osiągnąć.
Nie wchodziłem w ten zabieg z myślą: „Muszę usunąć migrenę”. Wchodziłem z myślą:
„Mam przed sobą człowieka, który potrzebuje mojej uważności. Zrobię najlepiej to, co potrafię.”
I właśnie to doświadczenie dało mi ogromną satysfakcję. Bo coraz bardziej czuję, że właśnie tak chcę praktykować refleksologię — świadomie, konkretnie, z wiedzą, ale również z obecnością.
Mapa jest narzędziem.
Człowiek jest całością.
A refleksolog musi nauczyć się patrzeć na jedno i drugie jednocześnie.
Bartosz Piegat – dyplonowany Refleksolog z Bułgarii

