Witam Pani Wando,
Jestem zafascynowana refleksologią dzięki Pani wywiadom. Natknęłam się przypadkowo szukając pomocy w swoich dolegliwościach. Lekarze nie są w stanie mi pomóc. Ostatnia wizyta zakończyła się otrzymaniem tabletek na migrenę. Zażyłam jedną i trzy dni mam wycięte z życiorysu. Nawet w nocy miałam zawroty głowy…
Cierpię na notoryczne bóle głowy sklasyfikowane jako migrena. Teraz wiem więcej… Lecz musiałam dotrzeć do głębokiego dna, jak to określam. Bóle sa tak silne, że kilkakrotnie myślałam, aby rozbić głowę o ścianę lub coś gorszego. Rzuciłam pracę, bo nie dało się żyć.
Mogłam policzyć pojedyncze dni, kiedy ból ustępował. Oczywiście nie samoczynnie. Po kilogramach środków przeciwbólowych. Siadało po kolei wszystko: żołądek, krwawiący wrzód (praca po 14 godzin w stresie), potem kręgosłup, w części piersiowej, lędźwiowej, szyjnej (krąg wysunięty o 6 mm). Lewy łokieć, ból i niemożność utrzymania pełnej szklanki (badania przewodnictwa nerwowego, prześwietlenia i nic), prawe kolano… Teraz już nic nie mogę jeść. Wychłodzenie ciała – temperatura 35 stopni Celsjusza i organy wewnętrzne zastrajkowały – nie chcą pracować. Szum w uszach, którego nie słyszę tylko we śnie… Skąd to się bierze?
Mieszkam od pół roku w Australii. Myślałam, że się wygrzeję i powróci zdrowie. Niestety przechodzę drugą zimę (po polskiej) i wymarzłam… Wiosna tego roku w Melbourne wyjątkowo zimna.
Zaczęłam więc szukać, jak sobie pomóc… Pani słowa, że można, gdyż Pani się udało, podniosły mnie na duchu.
Dieta, gorące posiłki no i receptory… Dopiero zaczynam, ale się nie poddam. Temperatura ciała podskoczyła do 36,2 stopni. Nie wiem jak, ale próbuję dość nieudacznie, ale czuję mnóstwo bolących punktów.
Może macie Państwo jakiegoś przedstawiciela w Australii? Czy możliwa jest wysyłka książek do Australii? Od czego powinnam zacząć? Mam 56 lat i jestem bardzo pogodną i energiczną osobą. Tylko bardzo zaniedbałam zdrowie. Poświęcałam się pracy, a potem musiałam ją rzucić, gdyż nie dałam już rady…
W Polsce będę dopiero w przyszłym roku i pewnie na krótko, więc szans na warsztaty nie mam.
Czy mogę liczyć na jakąkolwiek wskazówkę?
Refleksologia to dla mnie teraz jedyna nadzieja. Z szacunku dla Pani czasu nie piszę o próbach różnych terapeutów, którzy starali się pomóc. Wydałam moc pieniędzy. Chyba jedyna informacja, która mnie zastanowiła w diagnozie jednego z terapeutów, to to, że jelito cienkie nie porozumiewa się z jelitem grubym, ale co z tą informacją począć?
w Australii jest duża organizacja refleksologów. Trzeba tylko poszukać – w tym Pani nie pomogę.
Uważam, że u Pani jest absolutna droga do wyjścia, wymaga ona czasu pracy i cierpliwości. Potrzebuje Pani na wstępie co najmniej 10 zabiegów refleksologii w odstępach czasu 2 razy w tygodniu – rzadziej – nie ma sensu. Nie wiem jakie wartości w sobie mają tamtejsi refleksolodzy, nie wiem jak wykonują zabiegi. Generalnie nie będzie to tanie, ale Pani nie ma wyjścia.
Książki są 3- mojej „produkcji” mogę wysłać, nie znam kosztów przesyłki.
Książki pozwolą zrozumieć zasady pracy na stopach – ale one nie nauczą chodzenia kciukiem, dentysta nie naprawi zębów czytając książki, kierowca też potrzebuje praktyki, aby jechać samochodem – książki tego nie dadzą.
Pani ma w sobie dobre zdrowie, tylko na przestrzeni czasu, emigracja – zmiany życia – doprowadziły do zupełnej bezradności.
Proszę kliknąć sobie na you tube moje filmy czytania mowy stóp – w NTV Wrocław podając moje nazwisko. To Pani rozświetli swoje spojrzenie na szukanie dobrego zdrowia.
Ma Pani ręce i pracę umysłu – więc do działania…
Witam Panią ponownie
Proponuję Pani na dzień dobry – od zaraz… nauczyć się robić lewatywy domowym sposobem, koniecznie rano i wieczorem, w ten sposób zacznie Pani oczyszczać swój organizm z zanieczyszczenia. Zacząć od wody z rumiankiem, po tygodniu woda + 2 łyżki octu jabłkowego i sól himalajska , pić 8-10 szklanek wody – obowiązkowo. Co 4 godziny po 2 kapsułki, Wit.C z Vit D3 + K2 dwa razy dziennie, to wszystko proste.
Nogi, nogi i nogi… to powyżej tylko wstępne uzupełnienie.
Pozdrawiam i do roboty – 3 tygodnie i zacznie Pani czuć korzyści w pracy ciała. Obowiązkowo kłaść się do łóżka spać przed godz. 10-tą – inaczej nie naprawi Pani swojej pracy ciała, umysłu i ducha…
***
Pani Wando,
Bardzo, bardzo dziękuję!!
Już wzięłam się do roboty. Co prawda lewatywa trwała 1,5 godziny, ale jakoś przeżyłam. Nauczę się. Pewnie jelita „skurczone” i zapchane, …ale krok po kroku.
Znalazłam w pobliżu gabinet masażu, gdzie wykonują Chińczycy również zabiegi refleksologii. Piszę już po pierwszym zabiegu. Nogi aż palą. Ból był okropny. Nic nowego się nie dowiedziałam, tylko to co podejrzewałam. Nogi zimne, pełne złogów. Żołądek i jelita zablokowane. Złe krążenie. Po zabiegu musiałam się zdrzemnąć. Organizm odczuł „aktywizację”.
Ma Pani rację, chodzę późno spać. Mój mąż bez przerwy zwraca mi na to uwagę. Teraz bezwzględnie się zastosuję.
Książki zamówi u Państwa moja córka. Pierwszą wyśle pocztą, a pozostałe przywiezie. Za wszystkie wskazówki bardzo serdecznie dziękuję. Zastosuję się do wszystkich (witaminy kupiłam i zażywam).
Zapomniałam napisać, że to właśnie Pani wywiad w NTV Wrocław z 26 maja wywarł na mnie ogromne wrażenie. Oglądałam i słuchałam Panią kilka razy. Potem kolejne, „czytanie mapy stóp” i wiedziałam, że muszę i mogę sobie pomóc. Do tego mnie właśnie Pani przekonała i naładowała optymizmem.
Emanowała Pani ogromną pewnością skuteczności popartą wiedzą i profesjonalizmem, że nie mogłam się oprzeć, aby nie spróbować się skontaktować. Bardzo się cieszę, że znalazła Pani czas na udzielenie mi bezcennych wskazówek.
Nie jestem pewna jedynie, czy mam „pracować” (bez książki to teraz raczej nieudolne próby) na swoich stopach podczas zabiegów refleksologa (zapisałam się dwa razy w tygodniu). Czy organizm powinien odpoczywać, o czym Pani wspominała w trakcie programu?
Gorąco Panią pozdrawiam i oczywiście po 10 zabiegach napiszę, czy znalazłam zdrowie.