Menopauza, za mało wody, katar alergiczny

29 czerwiec 2021

Pojawiła się u mnie pacjentka – jak to zwykle bywa z polecenia innego pacjenta. Jest taka grupa pacjentów, o których mówimy – trudny pacjent. Ta właśnie do takiej grupy należy. Inteligentna, pewna siebie kobieta, mająca pełną świadomość tego jak możemy wpływać na swoje zdrowie, ale też trudno zmieniająca poglądy na w/w temat. Ona wie jak się żywić, jak leczyć, jak traktować swoje ciało i czego oczekuje od terapeuty. I niby dobrze kiedy ludzie mają swoje zdanie ale…

Nigdy nie zalecam niczego pacjentom – zgodnie z zasadami jakie nas obowiązują. Proponuję zmiany – np. żywienia czy sposobu życia, kiedy okazuje się, że pacjent popełnia podstawowe błędy – staram się je prostować.

I tak moja pacjentka opowiedziała mi o swoim problemie – objawami menopauzy (zaburzeniami snu, rozdrażnieniem). Z tym kłopotem poradziłyśmy sobie szybko i myślę, że to ustaliło między nami relację zaufania w moje umiejętności. Zaproponowałam zwiększenie ilości pitej wody do 1,5 – 2,0 litrów, były zablokowane nerki i okazało się, że pacjentka pije dziennie 0,5 litra płynów, bowiem jej zdaniem picie większej ilości wody nie było korzystne dla jej zdrowia (Zawsze kiedy ustalam  z pacjentem obfitsze pojenie muszę być pewna, że nie ma problemu wysokiego ciśnienia – bo może to spowodować skoki ciśnienia).

Układ moczowy nie jest jeszcze w idealnym stanie, ale o dziwo – mocz mojej pacjentki mimo zwiększonej ilości płynów przestał być bezbarwny – nabrał żółtego koloru. Przykre objawy menopauzy minęły całkowicie, a pacjentka opowiedziała o tym swojej lekarce – ginekologowi, która poprosiła o kontakt do refleksologa, bowiem sama ma problemy ze snem. Ustąpiły również objawy uporczywej grzybicy stóp.

Okazało się jednak, że utrzymuje się katar alergiczny. Zaczęłam drążyć temat i cóż się okazało. Pacjentka od 2 lat nawilża pomieszczenie, w którym przebywa – 24  godziny na dobę, ale ponieważ uważa, że płyn dezynfekujący urządzenie ją uczula – nie stosuje go ani niczego co by miało podobne działanie. Moje wnioski były proste. Najprawdopodobniej sama sobie funduje alergię przez rozsiewanie grzybów i Bóg wie czego jeszcze poprzez „dobroczynne inhalacje”. Wyjaśniłam tok mojego rozumowania i zaproponowałam próbne zaprzestanie nawilżania przez tydzień. Okazało się, że już na następnej wizycie (3 dni później) ustąpiły objawy alergii. To koniec mojej historii,  w której nie ma wprawdzie nic wyjątkowego w sensie „cudownego uzdrowienia” ale może być wskazówką dla młodszych kolegów i  koleżanek „po fachu” w metodyce postępowania refleksologa.

Jeszcze raz gorąco Was pozdrawiam, wszystkim refleksologom czytającym ten biuletyn życzę dużo serdeczności, dobrego zdrowia, pełnego zadowolenia z codziennej pracy w naszym wspólnym zawodzie, pracy na stopach.

 

Mira Tarczyńska
Warszawa, grudzień 2012

© 2018 Refleksologia.com