Rola intencji w pracy refleksologa

8 marca 2016

Refleksologia to fascynująca dziedzina nauki, tak, jak bycie refleksologiem, to pasjonujące zajęcie.
Niezmiennie przekonuję się o tym co jakiś czas, spotykając na swej drodze zawodowej różnych ludzi i poznając ich problemy. Jeden z nich szczególnie ostatnio mnie zaintrygował i zmusił do przemyśleń na temat mojej pracy, a konkretnie na temat roli intencji w pracy refleksologa.

Z panią J. pracowałam od kilku miesięcy, ale widywałyśmy się sporadycznie z racji odległości. Oprócz zasadniczego problemu zdrowotnego, z którym się do mnie zgłosiła, pojawił się także problem ostrogi piętowej. Wydawało się, że uda nam się z tą dolegliwością rozprawić dość szybko, ponieważ Pani J. pracowała także samodzielnie na rękach, brała przepisane przez lekarza zabiegi, robiła okłady z oleju rycynowego oraz  wspomagała ciało masażami. Niestety, dolegliwość nie znikała, a wręcz nasilała się.

Kiedy podczas ostatniej wizyty dowiedziałam się nieskuteczności owych działań powiedziałam, żartując ale z pełnym przekonaniem tego co mówię, że może w takim razie należałoby owej ostrodze piętowej powiedzieć, że jest bardzo niepożądaną i bardzo niechcianą i w związku z tym musi się wynieść z organizmu Pani A.W tym radosnym nastroju rozstałyśmy się na jakiś czas.

Jakież było moje zdziwienie, kiedy po dwóch tygodniach otrzymałam takiego oto sms: „Chcę Ci powiedzieć, że od ostatniego zabiegu nie mam żadnych dolegliwości z ostrogą. Cud? Poszła sobie bo jej kazałaś? Objawy zniknęły, tak, jak się pojawiły, bez przyczyny, nagle zauważyłam, że mogę zakładać buty na obcasie, tańczyć, ćwiczyć… Znów czuję, że żyję”

I tak oto, ta miła wiadomość skłoniła mnie do rozważań na temat naszych terapeutycznych działań i ich intencji, lub ich braku, oraz  relacji między umysłem a ciałem. Ileż to razy słyszałam od najlepszego eksperta refleksologii terapeutycznej Wandy Budzanowskiej–Bratko, a także swoich kolegów po fachu, aby wykonywać zabiegi z intencją, aby wyobrażać sobie te miejsca do których docieramy, i które w ostateczności wspomagamy, szukając w nich zdrowia.

Czy jednak stosujemy to zalecenie w swojej pracy i w jaki sposób? Czy pamiętamy o tym, jak bardzo nasze zdrowie i zdrowie naszych pacjentów zależy od pozytywnych wzorców myślenia i naszej dobrej intencji?

Ileż to razy zdarza nam się odpływać myślami poza ściany gabinetu lub wdawać w rozmowy nie dotyczące problemów zdrowotnych ludzi, którzy do nas przychodzą? A przecież wszyscy wiemy, że „energia podąża za myślą”, co oznacza, że lingwistyczna intencjonalność jest pierwotna: nasze myśli i przekonania są intencjonalne, gdyż istnieje pierwotny „język myśli”, zakotwiczony fizycznie w naszych mózgach.

Dlatego więc, tak ważne jest w jakim stanie psychicznym jesteśmy my sami, o czym myślimy i na ile skupiamy się, aby dotrzeć swoją myślą, uwagą, czyli INTENCJĄ właśnie do sedna problemu.

Jeśli bowiem większość schorzeń powodują negatywne wzorce psychiczne, takie jak:

  • krytycyzm,
  • gniew,
  • uraza,
  • poczucie winy,

to podobnie jest ze wzorcami pozytywnymi. To przecież właśnie, nic innego, jak pozytywne myślenie i nastawienie do życia i ludzi – pomaga w osiąganiu wyznaczonych celów, wydłuża życie i daje poczucie szczęścia.

Jak się nauczyć pozytywnego myślenia?
Dziś fizycy kwantowi potwierdzają to, czego nauczyciele z Dalekiego Wschodu nauczają od tysięcy lat: myśl jest falą energii i jak każda energia może niszczyć i budować. Każda myśl wibruje z określoną częstotliwością, która przyciąga do siebie podobną częstotliwość. Myśl wywołuje emocje, które również wytwarzają wibracje, zatem myśli i emocje to fale energii, które wysyłamy na zewnątrz. Warto o tym pamiętać wykonując zabieg. Jednak co robić jeśli w naszym życiu  pojawi się wyjątkowa sytuacja, np. ktoś zrobi nam awanturę, zostaniemy oszukani, spotka nas rozczarowanie w  związku małżeńskim, itd.?

Przede wszystkim, wybaczamy  najpierw sobie samym, że ta sytuacja się pojawiła. Następnie wybaczamy sobie wszystkie emocje, jakie się pojawiły w związku z tą sytuacją (złość, żal, lęk, rozczarowanie) oraz wszystkie myśli, które pojawiły się obok tych emocji (on jest okropny, nienawidzę go, jestem do niczego bo dałem się znowu oszukać).

Efektem ubocznym uwalniania się od wewnętrznych uwarunkowań może być chwilowe pogorszenie stanu psychofizycznego, wejście coś w rodzaju stanu zadumy, czy chęci bycia samemu przez jakiś czas. W przypadku pogorszenia się stanu psychofizycznego bardzo pomaga głębokie oddychanie. Dotlenienie organizmu przyspiesza uwolnienie z ciała energii (emocji). Głębokie oddychanie jest też elementem wielu technik związanych z uwalnianiem emocji i negatywnych myśli. Dopiero po takich  działaniach możemy przystąpić do wykonywania zabiegu.

Dlaczego tak bardzo podkreślam rolę intencji w naszej pracy? Chyba dlatego, że im dłużej pracuję, jako refleksolog, tym częściej przekonuję się o jej roli w procesie zdrowienia naszych pacjentów, tak samo, jak o roli i znaczeniu  pozytywnych wzorców myślowych ich samych.

Po „odejściu” ostrogi piętowej wierzę, że pani J. poradzi sobie z problemem, z którym przyszła do mnie po raz pierwszy, ponieważ jej umysł już wie, jak skupić uwagę na tym co ważne, nie boi się pracy nad sobą samą, nie oczekuje gotowych rozwiązań i wierzy w efekty zarówno  swoich działań, jak działań terapeutów, do których zwraca się o pomoc. Co w konsekwencji oznacza, że nie boi się też samej choroby.

Kierowanie się miłością i intuicyjną mądrością gwarantuje jej najwyższą jakość osiągnięć i otwiera na uzdrowienie.

Tak więc, warto spróbować w swojej twórczej wyobraźni skoncentrować się na widzeniu uzdrowienia miłością, które dokonuje się w nas i w wielu ludziach wokół.

Anna Frąckowiak
Dyplomowany Refleksolog
Luty 2016

© 2018 Refleksologia.com