Refleksologia to zerwanie z bezradnością w chorobie syna

29 października 2016

Moja „przygoda” z refleksologią zaczęła się mniej więcej dwa lata temu, pewnie jak u wielu osób, których najbliższy ciężko zachorował, a zabrakło determinacji ze strony lekarzy, aby poszukać odpowiedzi na co choruje bliska osoba i jak jej pomóc.

Mój syn zachorował gdy miał prawie 4 latka w 2011 roku. Pierwszym objawem był ciężki atak padaczki z paraliżem lewej strony. Trafiliśmy na oddział neurologii w Katowicach, wyszliśmy po 5 dniach bez konkretnej diagnozy. Po następnych atakach włączono leki przeciwdrgawkowe. Na początku działały, ale po półtorej roku znów się pojawiły, trwały 15 min z mocnymi drganiami a dziecko dochodziło do siebie dwa dni. Następnym problemem były ciągłe zalegania w górnych drogach oddechowych ,a w następstwie zapalenia płuc i wreszcie wstępna diagnoza dystrofii mięśniowej, niezdiagnozowana do dziś.

Naszym drugim domem były szpitale w Katowicach, Rabce, Bielsku i w Warszawie, a między tym wizyty u wielu specjalistów i wszyscy rozkładali ręce.

Pod koniec roku 2014 od rodziny dowiedziałam się o Refleksologu Wioli Szojdzie z Cieszyna. Postanowiliśmy pojechać na zabieg, ale bez przekonania. Jednak okazało się, że dziecko wcześniej apatyczne dostało tyle energii, że prawie nie mogliśmy za nim nadążyć. Dostałam od Wioli zadanie domowe, które sumiennie wykonywałam.

Wtedy spostrzegłam, że to jest moja droga, że nareszcie nie jestem bierna w chorobie mojego syna i skazana na bezradność lekarzy w obliczu choroby. Następnym przełomem była dla mnie wizyta w klinice chorób mięśni, gdzie usłyszałam od lekarza, że jest bardzo źle, a badania genetyczne robią dla potomstwa mojego starszego syna.

Wtedy dowiedziałam się, że Wiola w lutym tego roku organizuje szkolenie 1 stopnia refleksologii. Bez wahania zapisałam się. Pierwszego dnia wróciłam podekscytowana i na dodatek okazało się, że moja pomoc jest potrzebna moim synom – starszy z ogromnym bólem głowy, a młodszy ze złym samopoczuciem. Z zeszytem na kolanach rozpracowałam stopy syna starszego. I co? Ból ustąpił. Potem rozpracowałam stopy drugiego i w ten sposób zażegnałam ryzyko wystąpienia ataku padaczki.

Już wtedy wiedziałam, że na 1 stopniu nie poprzestanę. Zrozumieć w jaki sposób stopy odzwierciedlają niedomagania w naszym organizmie pomógł fakt, gdy po zabiegu założenia gastrostomii u mojego syna natychmiast pojawiła się czerwona plamka na refleksie żołądka. Zabiegi robiłam wszędzie gdzie się dało: w szpitalu, mamie, z którą dzieliłam pokój, pielęgniarce, najbliższym. Zbierałam skrzętnie kartoteki, ale to był dodatek. Najważniejsze dla mnie było to, że osoby po moim zabiegu czuły się zrelaksowane i z dużo lepszym zdrowiem. Refleksologia to też terapia dla mnie. Dzięki temu, że mogę pomóc, gdy kogoś boli kolano, boli kręgosłup, ma zaparcia, lub jest zestresowany, spowodowało, że moje tzw. doły zniknęły. Stałam się silniejsza.

Ważnym faktem jest też to, że dzięki pracy Wioli i mojej, Szymuś prawie nie ma ataków, a jeżeli się pojawiają są prawie niewidoczne, bez drgań, a dziecko dochodzi do siebie po 15 min.Wyzwaniem dla mnie jest na dzień dzisiejszy jeżeli chodzi o Szymusia jest to, żeby poprawić jego chód. W tej chwili jestem po 2 stopniu. Opracowywując refleksy kręgosłupa na piszczelach, odkryłam duże zastoje w kręgach szyjnych i lędźwiowych. Wierzę, że uda mi się to rozpracować kroczek po kroczku. Zabiegi Szymusiowi robię co drugi dzień, ale też bywa, że syn gdy się gorzej czuje sam domaga się częstszych zabiegów.

Każda para stóp jest moim wyzwaniem i ogromną nauką. Przeważnie pojawiają się u mnie osoby mocno zestresowane, prawie każdy z problemami kręgosłupa, pracowałam również na stopach dziesięcioletniej dziewczynki z niedoczynnością tarczycy. Na refleksach tarczycy wyczuwałam ogromne złoża kryształków. Pojawiła się również kobieta z usuniętą macicą i jajnikami, ale zgłosiła się z powodu bólu kolan: przepracowałam całe stopy, ale skupiłam się bardziej na układzie rozrodczym, kolana delikatnie przepracowałam. Na drugi dzień ból w kolanach zmniejszył się w 80%. Zabiegi u tej Pani wykonuję prawie co tydzień. Mam  przypadek kobiety, która choruje  na zanik mięśni tyle, że jej stopy są spastyczne, z ogromnymi przykurczami i z wieloma bliznami, a Szymuś ma wiotkie. Na razie jesteśmy po pierwszym zabiegu ,ale już kobieta lepiej spała i lepiej się czuje . Bardzo mnie ciekawi jakie efekty osiągniemy…

Wiem, że dopiero raczkuję w refleksologii, ale już na początku drogi czuję ogromną satysfakcję.

Dziękuję, Aneta

© 2018 Refleksologia.com