Odpowiedź na list – …cd

4 września 2012

Wiele osób czytających artykuł „odpowiedź na list” zainteresowanych jest zdrowiem pani Ewy.

W zabiegach było dwa tygodnie przerwy, wakacje z dziećmi nad jeziorem w lesie, daleko od zgiełku codziennego życia. Dobrze jej zrobi to rodzinne spotkanie. Daleko od znajomych, sąsiadów i przede wszystkim telefonów, z zapytaniem jak czuje się przed operacją.

16 sierpnia – pani Ewa zgłasza się do szpitala celem przeprowadzenia wszystkich badań medycznych przygotowujących do zabiegu chirurgicznego OPONIAKA MÓZGU. Proces badań trwa prawie 6 godzin. Jeszcze dwa tygodnie, będzie po wszystkim. Jest spokojna w sobie, przygotowana do ostatniego terminu.

Zdecydowała, nie jeździć już samochodem, starszy syn zrobił kurs prawa jazdy, teraz z mamą może pojeździć sobie jako” taksówkarz”. Jej samopoczucie jest dobre, nie ma żadnych bólów w głowie w ciele. Spokojna w rozmowie telefonicznej.

Nasz ostatni, umówiony zabieg na stopach przed operacją to 23 sierpnia. Przychodzi pani Ewa do gabinetu na zabieg, wygląda bardzo zmęczona, przygarbiona, uśmiech na siłę i w drzwiach mówi: 3 dni temu zadzwoniono do mnie i odwołano termin zabiegu operacyjnego na 3 października 2012, profesor nie wrócił z urlopu w Europie, ale w badaniach nie ma niczego złego więc może czekać spokojnie”.

SPOKOJNIE?!

Mówi dalej: nogi się podemną ugięły, nic się nie odezwałam, odłożyłam słuchawkę, ciało moje zaczęło się trząść w środku, chciałam płakać, ale szkoda mi było mojej 3-letniej córci, która zauważyła że coś jest źle. Zapytała: mama co teraz boli? Moje ciało zrobiło się bardzo ciężkie, zmęczone, w dosłownie kilka minut. Nie nadaję się od tego dnia do życia.

Szok w całym moim wnętrzu. Mój spokój prysnął, łzy popłynęły z oczu. Miało być już po wszystkim szybko, a teraz ponowne oczekiwanie. Jestem bardzo zmęczona, chociaż nie mam żadnego bólu głowy.

Moje ciało jest sztywne. Nigdy nie miałam hemoroidów, skąd się wzięły na drugi dzień rano po ich telefonie? Bardzo mnie bolą, nie mogę siedzieć. Obie nogi sztywne, ręce takie same, nie do życia.

Siada na fotel, techniki relaksu – niestety obie stopy sztywne jak „kołki w plocie”. Ewa mówi, że tak czuje się cała, prosi aby zlikwidować ból hemoroidów, ona wierzy, że potrwa to tylko kilka minut.

Rozluźniam stopy wykonuję podstawowe czynności, które nadadzą jej ciału chociaż troszeczkę życia w sobie. Udaje się.

Teraz praca na piętach, doszukuję się powierzchni refleksów odpowiadających za hemoroidy. Nie jest to trudne, jak zna się w jaki sposób łączyć ze sobą pracę na pięcie po obu jej stronach, na jednej i potem na drugiej stronie, sprowadzam ból kręgów lędźwiowych, kości krzyżowej i ogonowej do stóp. Rozpracowuję te powierzchnie. Jej dłonie szybko zrobiły się wilgotne, przez dół kręgosłupa przebiegła fala engerii gorąca, zdecydowanie to odczuła. Teraz ponownie rozpracowałam refleksy odpowiadające za hemoroidy, zaczerwieniły się, bólu w nich ubyło. Poprosiłam, aby poruszała pupą sprawdzając jaki jest efekt tej bolesnej pracy na stopach.

Jest już normalnie, wiedziałam że pani to zlikwiduje szybko. Tę pracę trzeba powtarzać następnego każdego dnia dwa razy dziennie, aż do zupełnego ich zlikwidowania. Pokazałam te same bolące powierzchnie na dłoniach, to zadanie domowe może robić w każdej wolnej chwili sama sobie w dowolnym czasie.

Teraz rozpoczynam zabieg, trudno w to uwierzyć, ale tak ciężką pracę na jej stopach robiłam w początkach naszych wizyt. Wszystkie refleksy stóp, cała miniatura jej ciała, lustrzane odbicie ciała w stopach bardzo sztywne, twarde, nie do rozpracowania jednym zabiegiem. Refleksy jamy brzusznej napięte jak batogi.

Co się stało? – pani Wando, to ten telefon o zmianie terminu mnie zniszczył, poddałam się, nie mam siły na nic co można nazwać życiem. Znajomi dzwonią, nie mam ochoty rozmawiać z nikim, opowiadać w szczegółach, ich współczucia niczego nie zmienią, decyzja profesora, musze zaakceptować.

Przyznać się muszę, że całe ciało mnie boli, ale ani razu nie było bólu w głowie, w miejscu oponiaka na mózgu.

Na boku lewej stopy po zewnętrznej stronie bardzo szybko zaczęło narastać coś twardego, z galaretowatym wnętrzem, prosiłam aby pokazać to przed zabiegiem w szpitalu. Czyżby to był ten sam „płyn” co znajdował się w oponiaku mózgu? Powierzchnia na wierzchu stopy tuż poniżej palców przed 25 laty była bardzo poparzona, zniszczony naskórek, stąd też przez długie lata Ewa miała sztywną stopę, przez wiele zabiegów na stopach, jej okłady z oleju rycynowego na noc uruchomiliśmy wszystkie palce i stopę. Teraz ponownie wszystko zatraciło elastyczność, swobodę poruszania palcami. Żadnego czucia pod pracą moich palców.

Moja rozmowa z Ewą to przekonanie jej, aby wracała z powrotem do dyscypliny życia, może te dodatkowe jeszcze 4-ry tygodnie dystansu w operacji głowy mają jakiś cel dla pracy jej ciała?

Może będą jeszcze inne zmiany na korzyść w całości?

Szkoda tylko, że nie będzie mnie przy niej z zabiegami na stopach wtedy, gdy wróci ze szpitala, jej pobyt w szpitalu przewidywany jest 4-5 dni najdłużej.

Cały zabieg na stopach, dużo pracy, nie popuściło w całości jej ciało, zastoje w łydkach utrzymują się, chociaż kolana i pachwiny pozbyły się bólu i napięcia.

Ponownie wyjechała na tydzień z rodziną do lasu – 250 km od wielkomiejskiego zgiełku.
Kolejny zabieg za tydzień.

Wanda Bratko
31 sierpnia 2012

© 2018 Refleksologia.com